Czy pielgrzymka do Barda może zmienić świat?

– Nietzsche napisał kiedyś, że wszystkie wspaniałe myśli powstają podczas chodzenia, a ty lubisz chodzić prawda?
– Włóczę się, wędruję, tuptam, kroczę…
– Po co?
– Nogi służą mi jako metronom dla myśli w głowie
– Co z nimi później robisz?
– Zapisuję. Zauważyłeś, że myślenie w naszej zorientowanej na produkcję kulturze jest uważane za nicnierobienie? A najbliższe nicnierobieniu jest właśnie chodzenie. To forma protestu przeciwko kupowaniu i sprzedawaniu, przeciwko całej tej ciągłej krzątaninie. Chodzenie to autonomiczny marsz pod prąd strumienia konformizmu.
– Wielkie i trudne słowa…

– Ale tak właśnie jest jak się nad tym głębiej zastanowisz. Przecież przeciwieństwem chodzenia jest siedzenie, a siedzenie to pragnienie rządzących abyśmy uczestniczyli w ciągłym wyścigu o wzrost PKB i korporacji, które chcą abyśmy jak najwięcej konsumowali i odpoczywali przed telewizorem – byle nie chodząc.
– Chcesz powiedzieć, że chodzenie to forma protestu?
– To uderzenie w oplatający nas system. Według mnie to jedna z najbardziej radykalnych rzeczy jakie możesz zrobić. Chodzić i produkować myśli oraz doświadczenia.
– Udając się na przykład na pieszą pielgrzymkę do Barda?
– Dokładnie. Przecież pielgrzymka to nie tylko zgodnie z definicją fizyczne przemierzanie pewnej odległości od domu do świętego miejsca motywowane wiarą. To przede wszystkim kultywowanie ciszy, cieszenie się związanych z nią litanią korzyści czy celebrowanie rozprostowanych nóg.
– Pielgrzymowanie to rodzaj medytacji?
– Można powiedzieć, że to jedna z jej przedłużonych, chodzonych form. Wiesz, że w północnych Indiach każdego roku dziesiątki tysięcy hinduskich pielgrzymów idą ze swoich domów do świętego miejsca Mathura? W Japonii z kolei ludzie chodzą 70-kilometrową trasą Kumano Kodo przez półwysep Kii do trzech świątyń Shinto, a w Europie setki tysięcy podążają przecież drogą św. Jakuba.
– Ciągnie ich tam coś więcej niż religia?
– Pakiet doznań niedostępny dla ludzi przemieszczających się samochodem, pociągiem czy autobusem. Wszystkie te nasze współczesne udogodnienia dotyczące podróżowania związane z dużą szybkością i wygodą zagrażają wewnętrznej ciszy. Siedząc zamknięty w samochodzie nie poczujesz dotyku wiatru na skórze, zapachu mijanego krzewu jaśminu, fluktuacji pogody ani załamującego się w koronach drzew światła. Tylko podczas wędrówki myśli się uwalniają, bulgoczą wręcz między uszami przynosząc odpowiedzi na dręczące ludzi pytania.
– Pielgrzymka to wyzwanie?
– Zanim wybrałem się na moją pierwszą, pieszą pielgrzymkę do Barda wyobrażałem sobie nie wiadomo jakie przygody po drodze, a okazało się coś zupełnie przeciwnego. Nie ma w tym żadnego dreszczyku emocji ani żadnego niebezpieczeństwa może poza jakimś wiejskim psem, który czasami wyleci zza furtki i cię obszczeka. Wystarczy wziąć kilka potrzebnych rzeczy i po prostu wyjść.
– I to wszystko?
– Tak. Pielgrzymka to całkowity brak emocji. Na początku ta cicha monotonia wędrowania jest trudna do pokonania. Człowiek przyzwyczajony jest do ciągłej, otaczającej go stymulacji dlatego przez pierwsze kilometry marszu męczą cię wewnętrzne krzyki twojego umysłu, który domaga się bodźców. Smartfon wtedy aż parzy w kieszeni domagając się sprawdzenia co słychać w świecie. Dopiero drugiego, trzeciego dnia, gdy spacer zaczyna spowalniać umysł do prędkości ciała, w tempie które jest naturalne i wymuszone, to dopiero wtedy te udręki znikają.
– Chodzenie to prędkość duchowa?
– Ktoś kiedyś powiedział, że prędkość z jaką chodzą ludzie jest prędkością, którą porusza się miłość Boga. To zupełnie inny rodzaj prędkości niż prędkość technologiczna do której jesteśmy przyzwyczajeni. Ona tkwi w nas niezależnie od czego czy ją zauważamy czy nie.
– Ile wynosi?
– Około 2 do 5 km/h. To jest prędkość z jaką chodzimy, a zatem prędkość z jaką porusza się miłość Boga.
– Każdy uważny krok przypomina nam wtedy, że żyjemy na tej pięknej planecie?
– Pielgrzymka polega na chodzeniu, a nie na dotarciu do celu. Zmusza do życia chwilą i porzucenia przynajmniej tymczasowo bezowocnej pogoni za trwałą satysfakcją przez zakup kolejnego nowego telewizora, samochodu, telefonu czy komputera. Na pielgrzymce człowiek zdaje sobie sprawę, że tak rozumiane spełnienie nigdy nie nadejdzie. Jeśli chcemy znaleźć prawdziwą satysfakcję musimy skupić się na spacerze, który jest życiem złożonym z całej wstęgi teraźniejszych chwil dostrzegając tą piękną planetę pod naszymi stopami.
– Musimy nauczyć się przeżywać te miliardy chwil?
– Dalajlama lubił mówić, że każdy z nas jest “jednym z siedmiu miliardów”. Nie miał przez to na myśli, że jesteśmy nieistotni albo tacy jak wszyscy inni. On chciał nas raczej zachęcić do oddalenia się od naszej wąskiej, przyziemnej perspektywy na “moje życie, moją pracę, moje relacje, moje pieniądze”. Na co dzień jest to cholernie trudne ale podczas pielgrzymki o dziwo łatwe. Idąc wyobrażam sobie siebie jako jednego z siedmiu miliardów krótko żyjących ludzi na trwającej miliony lat osi czasu planety. Rozważam nieistotność nie mojego ziemskiego życia ale ziemskich przedmiotów. Pomyśl sobie jak błahe jest w tej perspektywie, gdybym zgubił telefon albo porysował samochód?
– Chyba już rozumiem…
– Moglibyśmy długo jeszcze o tym rozmawiać ale pielgrzymka czyli chodzenie jest tak naprawdę niewysłowionym doświadczeniem. Bardzo osobistym. Życie jest „twoją drogą i tylko twoją – pisał kiedyś suficki poeta Rumi – inni mogą iść nią z tobą, ale nikt nie może iść nią za ciebie”. Niezależnie od tego, czy jesteś religijny, czy nie, czy wybierasz się do słynnego miejsca, czy po prostu do ulubionego lasu, niespieszna pielgrzymka może zmienić twoje rozumienie życia. Zmniejsza je do wymiarów, które można ogarnąć, a jednocześnie sprawia, że czuje się ono dziwnie pełne – być może po raz pierwszy od dawna.
– Pielgrzymka do Barda może zmienić świat?
– Nie potrzebujemy niczego więcej. Wspaniale jest po prostu żyć, oddychać i móc zrobić jeszcze jeden krok. Zrozumieć słowami Wawrzyńca Dąbrowskiego, że nie ma ja. Że się jest. Się jest stanem. Nie panem. Ani nad innymi panem, ani sobie panem. Żadnym panem. Koniec z panem. Z panem amen. Się jest stanem. Się jest duch.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.